Morze kojarzy się z latem, słońcem i długimi dniami na plaży. Ale jeśli spojrzeć na Bałtyk trochę inaczej - spokojniej i bardziej uważnie - szybko okazuje się, że najwięcej dobrego dzieje się tu poza sezonem. Zwłaszcza wtedy, gdy zależy nam na jodzie, świeżym powietrzu i prawdziwym oddechu.
Jeśli celem wyjazdu jest korzystanie z naturalnych właściwości morza, najlepszy moment przypada od listopada do marca. To właśnie wtedy Bałtyk pracuje najmocniej. Silniejsze wiatry, wzburzone fale i chłodniejsze powietrze sprawiają, że jod intensywnie unosi się znad wody i trafia do atmosfery.
Latem morze jest spokojniejsze, a jodu w powietrzu zdecydowanie mniej. Paradoksalnie więc zimowy spacer po plaży potrafi dać więcej niż wakacyjny urlop. I nie chodzi tu o rekordy czy liczby, ale o realne poczucie świeżości i lekkości po prostu po kilku minutach nad brzegiem.
Najpiękniejsze nadmorskie dni to te, które niekoniecznie wyglądają jak z pocztówki. Pochmurne niebo, wiatr, czasem deszcz - to właśnie wtedy morze oddaje najwięcej tego, co ma najlepsze. Sztormy i silny wiatr unoszą morski aerozol bogaty w jod. Powietrze staje się rześkie, czyste i wyraźnie inne niż to, do którego przywykliśmy na co dzień. Spacer wzdłuż linii morza działa wtedy jak naturalna inhalacja.
W przypadku jodu zasada jest prosta - im bliżej morza, tym lepiej. Najwyższe stężenie znajduje się w pasie do około 300 metrów od linii brzegowej. To właśnie dlatego tak dużą wartość mają miejsca położone tuż przy plaży, z bezpośrednim dostępem do otwartej przestrzeni i wiatru.
Ciekawostką jest Sopot - pomiary pokazują, że na molo stężenie jodu może być nawet dwukrotnie wyższe niż na samej plaży, co wynika z bezpośredniego kontaktu z otwartym morzem i silniejszego wiatru.
Spacery brzegiem morza, zejścia na plażę, chwile spędzone na molo czy przy falochronach pozwalają w pełni korzystać z nadmorskiego mikroklimatu. Morze jest wtedy najbliżej - dosłownie i w przenośni.
Wyjazd nad Bałtyk od listopada do marca to coś więcej niż tylko zmiana otoczenia. To czas, gdy morze działa najmocniej, a jednocześnie pozwala naprawdę zwolnić. Mniej turystów, więcej ciszy, przestrzeń do długich spacerów i kontaktu z naturą sprawiają, że organizm szybciej się regeneruje. Dodatkowo powietrze bogate w jod jest szczególnie cenione przez osoby:
dbające o odporność,
zmagające się z przewlekłym zmęczeniem,
pracujące w dużych miastach,
szukające naturalnego sposobu na regenerację.
Jesienno-zimowy Bałtyk to zupełnie inne doświadczenie niż letni urlop. Bardziej spokojne, bardziej świadome i zdecydowanie bliższe naturze.
Jeśli celem wyjazdu jest jak największa ilość jodu w powietrzu, najlepszym momentem jest okres od listopada do marca, szczególnie podczas wietrznych i sztormowych dni. To właśnie wtedy Bałtyk oferuje swoje najcenniejsze właściwości.
Morze poza sezonem nie musi być surowe ani nieprzyjazne. Wręcz przeciwnie - zima nad morzem może być fascynująca. A spacer brzegiem morza w chłodniejszy dzień często daje więcej niż tygodniowy urlop w środku lata.
Lorem ipsum