Kiedy nad morzem jest najwięcej jodu? To pytanie wraca jak bumerang i to nic dziwnego. Jod nad morzem kojarzy się przecież z lekkością, lepszym samopoczuciem i tym charakterystycznym uczuciem, że w końcu można odetchnąć pełną piersią.
Warto jednak wiedzieć jedno: stężenie jodu w powietrzu nie jest stałe. Zależy od wielu rzeczy - od pogody (czy wieje, czy morze jest wzburzone), od pory roku, a nawet od tego, jak blisko jesteś samej linii brzegowej.
Jod to pierwiastek (mikroelement), bez którego tarczyca nie mogłaby normalnie funkcjonować. Jest potrzebny do produkcji jej hormonów - tyroksyny (T4) i trójjodotyroniny (T3). To właśnie one pilnują tempa przemiany materii, wpływają na układ nerwowy, poziom energii i to, jak organizm funkcjonuje na co dzień.
Kiedy pojawia się niedobór jodu, tarczyca może funkcjonować coraz gorzej, a wraz z nią spowalniają procesy metaboliczne. Dlatego jod jest po prostu niezbędny do zachowania zdrowia tarczycy i całego organizmu.
Źródłem jest aerozol morski - drobne kropelki wody morskiej unoszone przez wiatr i fale. Gdy woda morska rozbija się o brzeg, do powietrza trafiają cząsteczki zawierające jod. Dlatego:
wiatry i wzburzone morze zwiększają ilość jodu w powietrzu,
im bliżej linii brzegowej, tym zwykle wyższe stężenie jodu.
A spacer brzegiem morza ma większy sens niż przechadzka w centrum nadmorskiej miejscowości.
Nie ma jednej „magicznej” pory, która gwarantuje najwięcej jodu. W praktyce jodu jest najwięcej wtedy, gdy morze jest wzburzone, a wiatr mocno wieje - właśnie wtedy powstaje najwięcej morskiego aerozolu.
Często trafia się na tezę, że najlepsze są chłodne miesiące - jesień, zima i wczesna wiosna. Dlaczego? Bo częściej pojawiają się sztormy. Z drugiej strony są też badania pokazujące, że latem (od czerwca do września) dostępność jodu w środowisku Bałtyku bywa bardzo wysoka.
Najprostszy i najbezpieczniejszy wniosek? Zamiast kurczowo trzymać się jednej pory roku, patrz na konkretne warunki danego dnia - czy jest wiatr, czy są fale i wybieraj miejsca jak najbliżej brzegu.
Zimą Bałtyk rzadko bywa spokojny. Częste wiatry, silniejsze fale i wzburzone morze sprawiają, że w powietrzu może pojawić się naprawdę wysokie stężenie jodu. To dobry czas na zdrowotne spacery, choć oczywiście trzeba się ciepło ubrać i wybierać bezpieczne trasy.
Wiosna to prawdziwa pogodowa ruletka. Jednego dnia cisza i słońce, drugiego wiatr i fale. I właśnie te wietrzne, chłodniejsze dni potrafią stworzyć świetne warunki do wdychania jodu. To dobry moment dla tych, którzy chcą połączyć spacer brzegiem morza z regeneracją po zimie.
Latem morze często się uspokaja, dlatego panuje przekonanie, że jodu jest mniej. Ale to nie zawsze prawda. Gdy pojawi się wiatr i fale, a powietrze przestaje być zupełnie stojące, jodu w powietrzu może być naprawdę sporo. Wystarczy wybrać mniej upalny, wietrzny dzień i przejść się tuż przy wodzie.
Jesień to dla wielu złoty czas nad Bałtykiem. Coraz częstsze wiatry, pierwsze sztormy i mniejszy ruch turystyczny sprawiają, że warunki do korzystania z morskiego powietrza są często bardzo dobre. Do tego dochodzi spokój i przestrzeń - idealne tło dla długich, zdrowotnych spacerów.
Mechanizm jest naprawdę prosty: fale + wiatr = więcej morskiego aerozolu, a to automatycznie oznacza większe stężenie jodu w powietrzu. Im mocniej morze "pracuje", tym więcej cennych cząsteczek unosi się w powietrzu, które wdychasz podczas spaceru.
Jedna ważna rzecz - bezpieczeństwo. Przy silnym wietrze i sztormowej pogodzie omijaj falochrony, klify i śliskie zejścia na plażę. Zamiast tego wybieraj bezpieczne, otwarte trasy spacerowe wzdłuż brzegu.
Zasada numer jeden jest prosta: im bliżej linii brzegowej, tym zazwyczaj większe stężenie jodu w powietrzu. Dlatego najlepsze efekty dają spacery tuż przy wodzie, a nie kilka uliczek w głąb miejscowości.
Na polskim wybrzeżu często mówi się o wschodnich i północnych odcinkach Bałtyku jako szczególnie korzystnych, ale warto traktować to raczej jako wskazówkę orientacyjną, a nie sztywny ranking miejsc. W praktyce dużo ważniejsze są konkretne warunki dnia - wiatr, fale i Twoja odległość od morza.
Najlepszy sposób jest zaskakująco prosty - spacer brzegiem morza. I nie musi to być nic ekstremalnego ani sportowego. Protokół spacerowy (taki punkt wyjścia):
30-45 minut spokojnego spaceru tuż przy samej wodzie,
niespieszne tempo - idziesz, oddychasz głębiej, bez zadyszki i bez presji,
planuj wyjście w bardziej wietrzne dni, gdy morze „pracuje”, a nie wtedy, gdy panuje całkowita cisza.
Brzmi banalnie? Może i tak, ale właśnie w tej prostocie tkwi siła. Dla wielu osób to prawdziwe dobrodziejstwo, zarówno dla ciała, i dla głowy.
Pobyt nad morzem może wspierać samopoczucie, ale warto jasno powiedzieć jedno: nie zastąpi dobrze zbilansowanej diety. Jeśli chodzi o jod, to właśnie jedzenie ma tu największe znaczenie. Najważniejsze źródła jodu w diecie to:
sól jodowana - najprostsze i najbardziej powszechne rozwiązanie,
ryby i owoce morza - naturalnie bogate w jod i inne cenne składniki.
Jeśli podejrzewasz niedobór jodu, podstawą zawsze powinno być zadbanie o jod w diecie, a nie opieranie się wyłącznie na morskim powietrzu. Spacer nad morzem? Świetne wsparcie. Ale fundamentem jest to, co trafia na talerz.
Osoby z chorobami tarczycy, na przykład z nadczynnością, powinny konsultować wszelkie decyzje zdrowotne z lekarzem - także te związane z jodem i pobytem nad morzem.
Warto też zachować zdrowy dystans do obietnic „cudownych efektów”. Kontakt z morskim powietrzem może poprawiać samopoczucie, bywa elementem profilaktyki i ogólnego dbania o zdrowie, ale nie jest formą leczenia. Co więcej, trzeba pamiętać, że nadmiar jodu również nie jest wskazany, w tym przypadku więcej wcale nie znaczy lepiej.
Lorem ipsum